~~~~
Otworzyła szeroko swoje oczy, żeby od razu je zamknąć. Bardzo jasne światło oślepiało ją na tyle, że poczuła ból. Powolnie rozchylała powieki, po kilku próbach się udało. Rozejrzała się dookoła. Pomieszczenie było białe, tak samo jak łóżka, zerknął na swoje ręce. Były owinięte w bandaże, na palcach miała szary klips, a nad głową monitor, który wskazywał jak bije jej serce.
- Dzień dobry, jak się Pani czuje ? - usłyszała od uśmiechniętej Pani Doktor
- Dziwnie, co się stało ? Nic nie pamiętam. - odpowiedziała
- Chciała Pani popełnić samobójstwo, uratowaliśmy Panią w ostatniej chwili
- Dziękuję - wyszeptała zachrypniętym głosem - Kiedy będę mogła stąd wyjść ? - dodała po chwili zastanowienia. Czuła ogromny ból głowy i rąk, ale najgorszym ból jaki odczuwała była niepamięć.
- Jeśli wyniki będą dobre, to może nawet pojutrze. - usłyszała i pokiwała. Lekarka odwróciła się i zaczęła się kierować w stronę drzwi.
- Pani Doktor - zawołała - Czy ja odzyskam pamięć ?
- Nie wiem - kobieta w średnim wieku podeszła do niej i chwyciła jej dłoń - Nie umiem odpowiedzieć Pani na to pytanie. Pamięć może wrócić po tygodniu, ale może też już nie wrócić nigdy - powiedziała z ciężkim bólem serca. Rola lekarza nie jest łatwa. - Musi być Pani dobrej wiary - dodała po chwili i wyszła z pomieszczenia. Dziewczyna poczuła ukłucie w sercu, była przerażona tym co usłyszała. Odwróciła się na bok i wpatrywała się w widoki za oknem. Usłyszała dźwięk otwierających się drzwi, a zaraz po tym kroki osoby, która zmierzała w jej stronę.
- Cześć - powiedział mężczyzna, bardzo przystojny mężczyzna - Pamiętasz mnie ? - zapytał
- Przykro mi, nie wiem kim jesteś. - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Niby twarz znajoma, ale za nic w świecie nie potrafiła przypomnieć sobie kim był ten facet.
- Jestem Twoim mężem - dodał po chwili ze smutną miną. Co mógł czuć w tym momencie? Na pewno ogromny ból i strach, co będzie dalej.
- Mam dopiero 21 lat, nie wierzę w to, że wyszłam za mąż
- Patrz - rzekł zdejmując z palca obrączkę
- To nic nie znaczy. Nie znam Pana, przykro mi, a nie wie Pan czy jest tutaj moja rodzina ? - zapytała ciekawa, na co Adam wziął głęboki wdech powietrza do płuc.
- Jestem Twoją jedyną rodziną
- Co Pan za bzdury opowiada - wrzasnęła. Podniosła się na łokciach z łóżka, do oczu zaczęły napływać jej łzy.
- Twoi rodzicie zmarli w wypadku, jeśli mi nie wierzysz idź na cmentarz, a sama się przekonasz. - odparł i wstał gwałtownie z krzesła
- Niech Pan już idzie, jestem zmęczona - odparła, poczuła, że przerażenie i strach ją kompletnie paraliżują. Odwróciła się na bok, by już więcej nie patrzeć na twarz mężczyzny, który od razu wyszedł. Czuła się okropnie. Sama nie była pewna czy ma mu wierzyć czy nie ? Ale drugiej strony jaki miałby powód do kłamstwa ? Ta cała sytuacja przerasta tak kruchą i niewinną kobietę jak ona.
Po kilku dniach mogła spokojnie wyjść ze szpitala, poczuła wolność i szczęście. Ale co dalej ? W głowie cały czas kłębiło się jej to pytanie. Kiedy spała, Adam przyszedł do szpitala i zostawił jej karteczkę z adresem, nazwą cmentarza oraz portfelem ze wszystkimi dokumentami. Skąd on mógł to mieć ? Może to na prawdę mój mąż ? - pomyślała w drodze na cmentarz. Chciała, a wręcz musiała się upewnić, że jej rodzice nie żyją. Weszła tam i rozejrzała się dookoła, dostrzegła tylko jakiegoś pana, który sprzątał ścieżki.
- Przepraszam - zawołała - Nie wie Pan, gdzie mogę znaleźć grób rodziny Braunów ? - uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała na swoje nadgarstki, który były owinięte bandażem. Dyskretnie schowała je pod swoją bluzę.
- Musi iść Pani prosto, skręcił w pierwszą alejkę w prawo, duży grób po lewej stronie - odparł
- Dziękuję Panu bardzo. - dodała i powędrowała drogą jaką wskazał mężczyzna. Widziała duży pomnik z daleka, ale cholernie bała się tam podejść. Zobaczyła napis Tom i Eva Braun. Łzy leciały potokiem, nie nadążała ich wycierać. - Dlaczego mnie zostawiliście samą ? - zawołała sama do siebie - Nie mam już nikogo, co mam robić ? Mamo, Tato - jęknęła. Poczuła jak ktoś ją obejmuje. Kątem oka dostrzegła, że to Adam. Poczuła ulgę, że ktoś przy niej jest
- Zabiorę Cię do domu - szepnął do jej ucha. Przytulił ją mocno do swojego torsu i powolnym krokiem kierował się w stronę wyjścia
- Dzień dobry, jak się Pani czuje ? - usłyszała od uśmiechniętej Pani Doktor
- Dziwnie, co się stało ? Nic nie pamiętam. - odpowiedziała
- Chciała Pani popełnić samobójstwo, uratowaliśmy Panią w ostatniej chwili
- Dziękuję - wyszeptała zachrypniętym głosem - Kiedy będę mogła stąd wyjść ? - dodała po chwili zastanowienia. Czuła ogromny ból głowy i rąk, ale najgorszym ból jaki odczuwała była niepamięć.
- Jeśli wyniki będą dobre, to może nawet pojutrze. - usłyszała i pokiwała. Lekarka odwróciła się i zaczęła się kierować w stronę drzwi.
- Pani Doktor - zawołała - Czy ja odzyskam pamięć ?
- Nie wiem - kobieta w średnim wieku podeszła do niej i chwyciła jej dłoń - Nie umiem odpowiedzieć Pani na to pytanie. Pamięć może wrócić po tygodniu, ale może też już nie wrócić nigdy - powiedziała z ciężkim bólem serca. Rola lekarza nie jest łatwa. - Musi być Pani dobrej wiary - dodała po chwili i wyszła z pomieszczenia. Dziewczyna poczuła ukłucie w sercu, była przerażona tym co usłyszała. Odwróciła się na bok i wpatrywała się w widoki za oknem. Usłyszała dźwięk otwierających się drzwi, a zaraz po tym kroki osoby, która zmierzała w jej stronę.
- Cześć - powiedział mężczyzna, bardzo przystojny mężczyzna - Pamiętasz mnie ? - zapytał
- Przykro mi, nie wiem kim jesteś. - odpowiedziała zgodnie z prawdą. Niby twarz znajoma, ale za nic w świecie nie potrafiła przypomnieć sobie kim był ten facet.
- Jestem Twoim mężem - dodał po chwili ze smutną miną. Co mógł czuć w tym momencie? Na pewno ogromny ból i strach, co będzie dalej.
- Mam dopiero 21 lat, nie wierzę w to, że wyszłam za mąż
- Patrz - rzekł zdejmując z palca obrączkę
- To nic nie znaczy. Nie znam Pana, przykro mi, a nie wie Pan czy jest tutaj moja rodzina ? - zapytała ciekawa, na co Adam wziął głęboki wdech powietrza do płuc.
- Jestem Twoją jedyną rodziną
- Co Pan za bzdury opowiada - wrzasnęła. Podniosła się na łokciach z łóżka, do oczu zaczęły napływać jej łzy.
- Twoi rodzicie zmarli w wypadku, jeśli mi nie wierzysz idź na cmentarz, a sama się przekonasz. - odparł i wstał gwałtownie z krzesła
- Niech Pan już idzie, jestem zmęczona - odparła, poczuła, że przerażenie i strach ją kompletnie paraliżują. Odwróciła się na bok, by już więcej nie patrzeć na twarz mężczyzny, który od razu wyszedł. Czuła się okropnie. Sama nie była pewna czy ma mu wierzyć czy nie ? Ale drugiej strony jaki miałby powód do kłamstwa ? Ta cała sytuacja przerasta tak kruchą i niewinną kobietę jak ona.
Po kilku dniach mogła spokojnie wyjść ze szpitala, poczuła wolność i szczęście. Ale co dalej ? W głowie cały czas kłębiło się jej to pytanie. Kiedy spała, Adam przyszedł do szpitala i zostawił jej karteczkę z adresem, nazwą cmentarza oraz portfelem ze wszystkimi dokumentami. Skąd on mógł to mieć ? Może to na prawdę mój mąż ? - pomyślała w drodze na cmentarz. Chciała, a wręcz musiała się upewnić, że jej rodzice nie żyją. Weszła tam i rozejrzała się dookoła, dostrzegła tylko jakiegoś pana, który sprzątał ścieżki.
- Przepraszam - zawołała - Nie wie Pan, gdzie mogę znaleźć grób rodziny Braunów ? - uśmiechnęła się delikatnie i spojrzała na swoje nadgarstki, który były owinięte bandażem. Dyskretnie schowała je pod swoją bluzę.
- Musi iść Pani prosto, skręcił w pierwszą alejkę w prawo, duży grób po lewej stronie - odparł
- Dziękuję Panu bardzo. - dodała i powędrowała drogą jaką wskazał mężczyzna. Widziała duży pomnik z daleka, ale cholernie bała się tam podejść. Zobaczyła napis Tom i Eva Braun. Łzy leciały potokiem, nie nadążała ich wycierać. - Dlaczego mnie zostawiliście samą ? - zawołała sama do siebie - Nie mam już nikogo, co mam robić ? Mamo, Tato - jęknęła. Poczuła jak ktoś ją obejmuje. Kątem oka dostrzegła, że to Adam. Poczuła ulgę, że ktoś przy niej jest
- Zabiorę Cię do domu - szepnął do jej ucha. Przytulił ją mocno do swojego torsu i powolnym krokiem kierował się w stronę wyjścia
~~~~
- Durm ! - zawołał Marco, ale chłopak nie odpowiadał. Siedział na ławce w szatni i patrzył się w podłogę. W głowie miał tylko ten sen z poprzedniej nocy. Dlaczego właśnie ta dziewczyna, czy jej coś się na prawdę stało ? Nie potrafił odgonić od siebie tych pytań. Ten sen to jedna wielka tajemnica, a on sam był przerażony zaistniałą sytuacją. Poczuł, że czymś dostał w głowę, ocknął się i spojrzał zdezorientowany na swojego przyjaciela Marco
- Co ty robisz ? - warknął i odrzucił mu skarpetę, która swoją drogę strasznie śmierdziała.
- Co jest Erik ? - obok niego usiadł Kuba
- Nic, przepraszam. Po prostu źle dziś spałem - odparł, karcąc się w myślach. Jak mógł okłamać najlepszych przyjaciół ?
- Jeśli będziesz potrzebował pomocy, dzwoń ! Nawet w nocy - poklepał delikatnie po plecach i poszedł na swoje miejsce.
- Dzięki Panowie i sorry Reus - uśmiechnął się delikatnie i sam rzucił w niego swoją koszulką, która była cała przepocona po treningu.
- Osz ty ! - zawołał i sam zaczął się głośno śmiać
- Wpadnij dziś do mnie na Fifkę i piwo - zaproponował Auba - Będzie Reus, Kagawa, Moritz - przerwał na chwilę - Piszczu a może ty się dołączysz do nas ?
- Z przyjemnością Panowie, ale moja żona jest w ciąży - puścił im oko i udał się do samochodu
- Pewnie, tylko skoczę wziąć prysznic i jestem - odparł Erik i sam ruszył do swojego pojazdu, którym udał się prosto do domu. Jak powiedział tak zrobił. W domu szybko wziął prysznic, przebrał się w czyste ubrania i wyszedł w stronę mieszkania Auby. Bo skoro piwo, to nie samochód. Spacer dobrze mu zrobił, przyjemny wiatr zawiewał mu prosto w twarz. Mógł spokojnie pomyśleć, cały dzień w głowie siedziała mu ta dziewczyna. Przerażała go myśl, że jej coś mogło się na prawdę stać. Skarcił się w myślach, na twarzy pojawił się delikatny uśmiech i poszedł dalej. Muszę przestać o niej myśleć!
- Od razu wyglądasz jak człowiek z tymi żółtymi zębami na twarzy - żartował Marco
- A Tobie nie jest do twarzy z tymi rudymi włosami na głowie - odpowiedział mu, na co wszyscy wybuchnęli nieopanowanym śmiechem, a Reus zrobił przysłowiowego "Buraczka" - Żartowałem, kocham Twój kolor - dodał i usiadł mu na kolanach tuląc się do jego ciała. Znów w całym domu można było usłyszeć donośny śmiech
- Pedałem jesteś ? - sam Marco zaczął się chichrać z zaistniałej sytuacji.
- Już zapomniałeś o naszej upojnej nocy ? - Erik spojrzał na swojego przyjaciela z załamaną miną, co jak co ale aktorem był świetnym.
- Porąbało Ci się czy co ? - przerażony zawodnik żółto-czarnych zrzucił Durma ze swoich kolan.
- Żartowałem - zaśmiał się głośno, poprawił luźny T-shirt i usiadł na jednym z foteli.
- Co Ci dzisiaj było w szatni ? - usłyszał głoś Gabończyka
- Nic - odparł spuszczając głowę w dół
- Nas nie musisz kłamać - wtrącił Kagawa
- Miałem chory sen, nie mogę przestać o nim myśleć.
- Co Ci się śniło ? - tym razem rozbrzmiał głos Marco
- Niesamowita dziewczyna, która leżała we krwi - odparł zgodnie z prawdą. Nie chciał ich kłamać, ale z drugiej strony bał się, że go wyśmieją. Poczuł ulgę, gdy wyjawił im całą prawdę. Tylko co dalej będzie ? Przyśni mu się jeszcze ?
- Co ty robisz ? - warknął i odrzucił mu skarpetę, która swoją drogę strasznie śmierdziała.
- Co jest Erik ? - obok niego usiadł Kuba
- Nic, przepraszam. Po prostu źle dziś spałem - odparł, karcąc się w myślach. Jak mógł okłamać najlepszych przyjaciół ?
- Jeśli będziesz potrzebował pomocy, dzwoń ! Nawet w nocy - poklepał delikatnie po plecach i poszedł na swoje miejsce.
- Dzięki Panowie i sorry Reus - uśmiechnął się delikatnie i sam rzucił w niego swoją koszulką, która była cała przepocona po treningu.
- Osz ty ! - zawołał i sam zaczął się głośno śmiać
- Wpadnij dziś do mnie na Fifkę i piwo - zaproponował Auba - Będzie Reus, Kagawa, Moritz - przerwał na chwilę - Piszczu a może ty się dołączysz do nas ?
- Z przyjemnością Panowie, ale moja żona jest w ciąży - puścił im oko i udał się do samochodu
- Pewnie, tylko skoczę wziąć prysznic i jestem - odparł Erik i sam ruszył do swojego pojazdu, którym udał się prosto do domu. Jak powiedział tak zrobił. W domu szybko wziął prysznic, przebrał się w czyste ubrania i wyszedł w stronę mieszkania Auby. Bo skoro piwo, to nie samochód. Spacer dobrze mu zrobił, przyjemny wiatr zawiewał mu prosto w twarz. Mógł spokojnie pomyśleć, cały dzień w głowie siedziała mu ta dziewczyna. Przerażała go myśl, że jej coś mogło się na prawdę stać. Skarcił się w myślach, na twarzy pojawił się delikatny uśmiech i poszedł dalej. Muszę przestać o niej myśleć!
- Od razu wyglądasz jak człowiek z tymi żółtymi zębami na twarzy - żartował Marco
- A Tobie nie jest do twarzy z tymi rudymi włosami na głowie - odpowiedział mu, na co wszyscy wybuchnęli nieopanowanym śmiechem, a Reus zrobił przysłowiowego "Buraczka" - Żartowałem, kocham Twój kolor - dodał i usiadł mu na kolanach tuląc się do jego ciała. Znów w całym domu można było usłyszeć donośny śmiech
- Pedałem jesteś ? - sam Marco zaczął się chichrać z zaistniałej sytuacji.
- Już zapomniałeś o naszej upojnej nocy ? - Erik spojrzał na swojego przyjaciela z załamaną miną, co jak co ale aktorem był świetnym.
- Porąbało Ci się czy co ? - przerażony zawodnik żółto-czarnych zrzucił Durma ze swoich kolan.
- Żartowałem - zaśmiał się głośno, poprawił luźny T-shirt i usiadł na jednym z foteli.
- Co Ci dzisiaj było w szatni ? - usłyszał głoś Gabończyka
- Nic - odparł spuszczając głowę w dół
- Nas nie musisz kłamać - wtrącił Kagawa
- Miałem chory sen, nie mogę przestać o nim myśleć.
- Co Ci się śniło ? - tym razem rozbrzmiał głos Marco
- Niesamowita dziewczyna, która leżała we krwi - odparł zgodnie z prawdą. Nie chciał ich kłamać, ale z drugiej strony bał się, że go wyśmieją. Poczuł ulgę, gdy wyjawił im całą prawdę. Tylko co dalej będzie ? Przyśni mu się jeszcze ?
~~~~
No i jak ? Przyszła kolej na rozdział nr 1.
Dziękuję Wam z całego serca, za tak dobrze przyjęty Prolog. Na prawdę nigdy bym się nie spodziewała, że aż tak wam się spodoba. I bardzo mnie cieszy, że pojawiły się nowe osoby. Wszystkim Wam bardzo dziękuję. To na prawdę bardzo dużo dla mnie znaczy.
A i jeszcze jedno ! :)
Rozdziały nie będą regularnie co niedzielę. Będą pojawiały się po prostu, gdy je napiszę. :)
/M
Dziękuję Wam z całego serca, za tak dobrze przyjęty Prolog. Na prawdę nigdy bym się nie spodziewała, że aż tak wam się spodoba. I bardzo mnie cieszy, że pojawiły się nowe osoby. Wszystkim Wam bardzo dziękuję. To na prawdę bardzo dużo dla mnie znaczy.
A i jeszcze jedno ! :)
Rozdziały nie będą regularnie co niedzielę. Będą pojawiały się po prostu, gdy je napiszę. :)
/M
Mąż! A jednak! Tak przypuszczałam. Czytając prolog pomyślałam-pewnie brat. Potem jednak zaczęłam się zastanawiać i stwierdziłam, że tak prosto u Ciebie być nie może!:D
OdpowiedzUsuńStraciła pamięć... Kolejne "pod górkę". Biedna dziewczyna, przeżyła szok.
I jeszcze jest jeden element- Erik -nie mam pojęcia jak go tu umieścisz, kim dla naszej bohaterki będzie..przyjacielem? Może kimś więcej? A mąż? Czy w ogóle sobie cokolwiek przypomni?
Cóż, pozostaje mi czekać..aż napiszesz!:)
Dużo, dużo weny w takim razie, chęci i czasu na pisanie (może coś z terminem będzie szybciej^^:) )
Buziaki!:**
Bardzo ciekawa fabuła, zostaję.
OdpowiedzUsuń